Sygnatura
WRÓĆ DO LISTY ARTYKUŁÓW
18 minut

Olsztyński Feniks – podtrzymanie tętna Kuźni

Łukasz Kruszewski 17 kwietnia 2022
18 minut

Wstali z popiołów, a z żaru po pożarze pozostało jedynie gorące tempo w projektach. Zobacz, jak Kuźnia wykuwa pomysły i co zahartowało jej charakter. 

Czym jest Kuźnia Społeczna i – skoro “społeczna” – jakimi wartościami się kierujecie?

Kuźnia Społeczna jest produktem Banku Żywności, a jej celem jest generowanie dochodów na działalność statutową Banku. Zarabiamy tutaj, żebyśmy mogli ratować więcej żywności przed zmarnowaniem i edukować w tym obszarze, a także aktywizować osoby bezrobotne.

A wartości? Przede wszystkim są to kwestie związane z ochroną środowiska, nurtem zero waste, edukacją na temat żywności i żywienia. Jednak tworząc to miejsce, chcieliśmy wpływać też na takie obszary jak kultura, sztuka, rozwój przedsiębiorczości i nowych technologii, a także inteligentnych specjalizacji. Staramy się wykuwać w Kuźni wyjątkowe rzeczy, żeby korzystało na tym całe miasto. 

Sama Kuźnia też wygląda na wykutą z samych znakomitości.

To prawda. Te przestrzenie miały spełnić trzy warunki: być jak najbardziej przyjazne, jednocześnie dostarczać wielką wartość dla lokalnego biznesu, ale też zachować historyczne walory. Remontowaliśmy ten budynek w duchu odnowienia i nadania mu nowego wymiaru, aby kolejne rozdziały historii mógł pisać jeszcze sprawniej. Chcieliśmy za wszelką cenę ocalić jak najwięcej elementów dawnego wystroju. Zostały więc belki, stalowe wsporniki, okna, odsłoniliśmy tyle cegły, ile się dało. Historia pisze się na nowo, nie tracąc swojej tożsamości.

Jak wyglądają Wasze działania na co dzień?

Nasza działalność podzielona jest na kilka biznesowych nóg. Pierwszą z nich jest cowork i powierzchnie biurowe do wynajęcia. Drugą kuchnia produkcyjna, w której przygotowujemy posiłki zarówno komercyjnie, dla naszych najemców, ale też pro bono, dla osób w potrzebie. Obecnie zapewniamy wsparcie żywieniowe 50 starszym osobom dziennie. Osobom, które w tej sytuacji nie powinny opuszczać swoich domów i mieszkań. Jest to możliwe głównie dzięki sponsorom, którzy wspierają naszą działalność oraz dzięki Fundacji TVN i ich akcji „Pomagajmy sobie”.

Trzecią nogą, która przynosi zyski, są przestrzenie konferencyjne i eventowe. Z jednej strony wynajmujemy je biznesowi, a z drugiej sami organizujemy w nich wydarzenia kulturalne i rozrywkowe. Ta część Kuźni „oberwała” od pandemii i obostrzeń najmocniej. Dopóki mogliśmy, realizowaliśmy wydarzenia i transmitowaliśmy je przez Internet. Kiedy tylko było to możliwe, organizowaliśmy wydarzenia na miejscu, oczywiście z zachowaniem wszelkich ograniczeń sanitarnych. 

Czwartą nogą jest kuchnia warsztatowa, która – moim zdaniem – jest prawdziwym sercem tego budynku. Oglądał pan Masterchefa? 

Śledzę od początku, za każdym razem, kiedy niedzielny wieczór spędzam na wsi, w rodzinnych stronach.

No to takiego Masterchefa mamy w Kuźni właśnie. W kuchni warsztatowej uczymy trendów żywieniowych i prawidłowego odżywiania: pokazujemy, jak dietetycznie podchodzić do codziennego gotowania i jak wykorzystywać świetne produkty, które mamy w regionie. Wszystko to odbywa się w duchu zero waste, a nasze przepisy pokazują, jak wykorzystać dosłownie wszystko i nie marnować ani grama jedzenia.

 

 

Prawdziwą frajdę przynosi dopiero uczestniczenie w tych warsztatach na żywo i samodzielne gotowanie, ale dajemy radę z transmitowaniem tych wydarzeń w formie webinarów. Wiadomo, że to nie to samo, ale jakoś musimy sobie radzić.

To wszystko, co robicie? 

Prawie. Ostatnia przestrzeń, która ma zarabiać na nasze statutowe działania, to hostel PLUS, jak sami go nazywamy. Uważamy, że ma standard co najmniej trzygwiazdkowego hotelu, ale nigdy nie chcieliśmy prowadzić działalności stricte hotelarskiej. Niesie to ze sobą zbyt wiele dodatkowych kosztów, a naszym celem jest przede wszystkim optymalizowanie wydatków, żeby jak najwięcej środków można było przeznaczyć na walkę z marnowaniem żywności.

Ale i to jednak nie wszystko! Skupiliśmy wokół Kuźni zespół naprawdę świetnych specjalistów, z którymi tworzymy projekt Speed Up Your Business. To nic innego jak akcelerator i inkubator przedsiębiorczości dla lokalnych firm. Każdorazowo program wsparcia trwa przez okrągły rok, a obecnie bierze w nim udział 8 przedsiębiorców. Co ważne, mimo zmiennej sytuacji pandemicznej w regionie udało nam się dotąd przeprowadzić go bez żadnych zakłóceń, przerzucając część działań do sieci.

Gastronomia, hotel, eventy, szkolenia… Gdybyście jeszcze po mieście rozwozili ludzi taksówkami, to można byłoby powiedzieć, że reprezentujecie wszystkie możliwe gałęzie, które oberwały najmocniej.

To prawda. Ale to był całkiem dobry czas. Jako Kuźnia wykorzystaliśmy go do poprawy standardów świadczenia naszych usług. W moim odczuciu tego czasu na pewno nie straciliśmy. Dużo energii włożyliśmy w dalszą pracę nad budynkiem, żeby komfort korzystania z niego był jeszcze większy. 

Ogromny nacisk położyliśmy też na szkolenie naszej kadry wewnętrznej. Chcieliśmy być gotowi, aby w każdym momencie móc wystartować z pełną parą i z jeszcze lepszym poziomem usług. Już dziś widzę, mimo że nie otworzyliśmy się jeszcze w pełni, że te szkolenia przyniosą ogromne korzyści.

Często w naszych rozmowach pojawiają się nawiązania do ognia, pary, żaru… Nieprzypadkowo, prawda?

Faktycznie odkąd zadzwoniłeś, zastanawiałem się nad tym, czy na ten trudny, pandemiczny czas nie byliśmy przypadkiem przygotowani lepiej niż inni. Kuźnię odpaliliśmy we wrześniu 2019 roku. Miesiąc później pożar strawił znaczną część budynku. Straty oszacowano na 5 milionów złotych. To nie był nasz wymarzony start.

Niemniej jednak od razu wzięliśmy się za usuwanie strat i odbudowę. Od samego początku towarzyszy nam bowiem ogromna motywacja, którą bardzo ciężko powstrzymać. Całą odbudowę zamknęliśmy w rok, więc był okres, w którym jednocześnie walczyliśmy i z lockdownem, i z odbudową po pożarze. Musieliśmy zewrzeć szyki, stanąć na wysokości zadania i uratować ten budynek, nasze marzenia i plany.

Czy możemy zatem stwierdzić, że Kuźnia to biznes wzorowo antykruchy?

Wiesz… I tak, i nie. Owszem, bardzo dużo wytrzymaliśmy, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że najgorsze ciągle może być dopiero przed nami. Dosłownie chwilę przed naszym spotkaniem byłem na Zarządzie. Padło pytanie: “Jak długo jeszcze jesteśmy w stanie wytrzymać?”. Tak ogromny budynek, a mówimy tu o ponad 1000 metrów kwadratowych, generuje koszty. Zatrudniamy też sporo ludzi, których – jak dotąd – udało się utrzymać. Ba, nawet zwiększyliśmy zatrudnienie. Do wzoru na antykruchość jeszcze nam brakuje. 

Czego nauczył Ciebie i Kuźnię pożar? Bo nie widać po Tobie, żebyś w obliczu pandemii stał bezbronny. Wyglądasz na osobę, która jest zaprawiona w bojach.

Myślę, że bardzo ważne są dwa aspekty: elastyczność w podejściu do biznesu i społeczność, która się wokół Ciebie wytwarza. Radziliśmy sobie z wieloma trudnymi sytuacjami, a pożar był jedną z nich. Nawet wtedy 80% najemców została z nami i nie zrezygnowała z najmu. Czemu to zawdzięczamy? Przede wszystkim jasno komunikowaliśmy każdą zmianę, każdy termin. Do tego byliśmy elastyczni w kwestiach finansowych, mimo że sami walczyliśmy z rentownością. Wiesz… Trzeba być człowiekiem w biznesie. Całe życie opiera się na relacjach i te relacje są niesamowicie ważne. Budujemy je od lat, zawsze dając więcej niż bierzemy. Każdego najemcę traktujemy poważnie, jako realnego partnera, co sprawia, że te trudne czasy chcą przejść razem z nami. To wielki kredyt zaufania.

W jakim stopniu byliście na to przygotowani? Myślę o kryzysie, ale nie wiem tak naprawdę, czy większym dla Was był pożar, czy pandemia, która nastała niedługo potem.

Każda organizacja powinna być na kryzys przygotowana, bo on zawsze przychodzi. Niekoniecznie zawsze tak spektakularnie, ale przychodzi zawsze. Od 20 lat pracuję na rzecz Banku Żywności i uwierz mi – widziałem mnóstwo kryzysów. Również tych na tle politycznym. Prosty przykład: rosyjskie embargo na żywność. Jako Banki Żywności bardzo mocno w tym kryzysie uczestniczyliśmy, ratując żywność przed zniszczeniem. Dla polskiego rolnictwa oznaczało to ogromny kryzys. Ale z czasem okazało się, że ten kryzys przełożył się na spore wzrosty i zdobywanie nowych rynków. Skorzystali zwłaszcza sadownicy, którzy, owszem, nie sprzedawali swoich owoców do Rosji, ale za to zaczęli handlować na masową skalę sadzonkami drzew i krzewów. 

Chcesz powiedzieć, że każdy kryzys jest okazją? 

Spójrz na powodzie – owszem, były tragedią, ale wiele miast dzięki nim zaczęło proces odbudowy. Dzięki temu powstały też nowe biznesy, które przy tych rewitalizacjach znalazły swoje miejsce. 

W Kuźni też patrzymy i na bieżąco reagujemy. W każdej chwili, jeśli na przykład przestrzeń coworkingowa zacznie zyskiwać na popularności, jesteśmy w stanie pomniejszyć hostel i zwiększyć ilość biurek. W takich sytuacjach szczególnie ważne jest poszukiwanie pomysłów i rozwiązań, a te tkwią w ludziach, z którymi na co dzień pracujemy.

To właśnie stąd pochodzi Wasza pomysłowość? Od ludzi, którzy u Was pracują?

Pomysły biorą się od ludzi, trzeba je po prostu zbierać. To nie jest tak, że można gdzieś taki pomysł znaleźć czy kupić, bo każdy biznes i każde miejsce są specyficzne. Trzeba mieć cały czas otwartą głowę i gruby notatnik, żeby te pomysły zapisywać. Wiadomo – nie wszystkie wypalą, niektóre po prostu nie przystają do czasów, w których funkcjonujemy. Ale nagle okazuje się, że świetnie działają w czasie nieoczekiwanego kryzysu.

Ważne jest też życie, które toczy się w danej organizacji. Dla nas kluczowe jest utrzymanie tego tętna Kuźni: tego, co słyszysz za drzwiami. Wynika to też z faktu, że jako organizacja stale balansujemy między tym, co komercyjne a tym, co społeczne. Obie te działki wzajemnie się przenikają i na siebie oddziałują. A żeby obie działały sprawnie, zwłaszcza w takich czasach, potrzeba naprawdę dużo energii.

Czyli to małe społeczności są siłą przeciwko kryzysom? To właśnie moglibyście polecić innym przedsiębiorcom na trudne czasy? Żeby otaczali się dobrymi ludźmi?

Wydaje mi się, że w tym okresie pandemicznym jak najbardziej sprawdzamy się jako społeczeństwo i że jesteśmy w stanie jeden drugiemu pomóc, to jest niesamowicie istotne. 

Warto oddawać ludziom część odpowiedzialności, bo wtedy nie musisz dźwigać wszystkiego sam.

Ale równie ważne jest poszukiwanie rozwiązań i bycie otwartym na nowe możliwości. Owszem, nam, jako organizacji społecznej, może być trochę łatwiej. Nasza codzienna praca polega na diagnozowaniu problemu i znalezieniu na niego odpowiedzi. Jeżeli ktoś produkuje specyficzny produkt i ustawił pod niego cały park maszyn, to jemu pewnie trudniej jest myśleć w ten sposób. Mimo wszystko jednak, zachęcam do myślenia problemowego. Czasami wydaje się, że coś jest niemożliwe, a po kilku rozmowach z najbliższymi współpracownikami okazuje się, że drobne zmiany w ciągu przemysłowym mogą zmienić całkowicie sytuację.

No i wytrwałość. Wytrwałość i konsekwencja. Życie płata różne figle i trzeba być po prostu gotowym, aby stawić im czoła. 

 

No dobrze, w takim razie przechodzimy do samych zmian – do mechanizmów, które pozwalają je przeprowadzić z sukcesem. I do trendów, które pozwalają znaleźć kierunek. Czy w Kuźni, planując jakiekolwiek zmiany, bierzecie pod uwagę istnienie trendów? 

Tworząc to miejsce w Olsztynie, bardzo mocno oglądaliśmy to, co dzieje się w większych miastach w Polsce i na świecie. Biorąc na tapetę przestrzeń coworkingową należy powiedzieć, że takie przestrzenie w Olsztynie już działają. Zewsząd słyszeliśmy głosy, że ten model biznesowy się tu nie sprawdza. My postanowiliśmy zrobić to wszystko nieco inaczej. Nie czekaliśmy na to, aż rynek dojrzeje do takich potrzeb. 

Cały pomysł na skonstruowanie tego obiektu był efektem śledzenia trendów. Kuchnia warsztatowa jest – dla przykładu – miejscem, jakiego wcześniej w Olsztynie nie było. Stworzyliśmy ją po to, żeby w tym miejscu zarówno kucharze, jak i miłośnicy jedzenia mogli się spotkać i wymienić wiedzą o produktach, o żywieniu; o tym, co jest prawdziwą siłą tego regionu. 

Zero waste, zrównoważony rozwój – to wszystko jest bardzo ważne dla naszych działań statutowych. Te trendy śledzimy non stop, bardzo uważnie, bo na tym oparliśmy cały swój biznes. 

Banki Żywności działają już bardzo długo i zastanawiam się, jak wpływa na nie rozwój trendów proekologicznych. Czy faktycznie zauważacie wzrost zainteresowania Waszą działalnością?

Jestem przekonany, że działalność Banków Żywności na przestrzeni tych ostatnich 20 lat mocno zyskuje. Powiem tak – jak zaczynałem tworzyć bank w Olsztynie w 2000 roku i wchodziłem do jakiegokolwiek producenta żywności i zaczynałem mówić o zrównoważonym rozwoju i niemarnowaniu jedzenia, to byliśmy z takiej instytucji – delikatnie mówiąc – usuwani. Teraz, po tych 20 latach, te same zakłady zapraszają nas same i witają z szeroko otwartymi ramionami.

Czy Banki Żywności miały w tym swoją zasługę? Uważam, że tak i to ogromną. Jako pierwsi w Polsce mówiliśmy na ten temat; na temat skali marnowania żywności. Najnowsze badania podają wstrząsające fakty – rocznie marnujemy ponad 5 milionów ton żywności. Żywności, która mogłaby wyżywić przez rok jakieś 6-7 milionów Polaków. Mówimy tu praktycznie o zlikwidowaniu problemu głodu w Polsce. Pod warunkiem, że wszyscy tę żywność będziemy ratować i dobrze wykorzystywać.

Pamiętasz jakieś kroki milowe, które dawały nadzieję, że możecie wygrać z marnowaniem żywności?

Pierwszym kamieniem milowym, który udało się nam osiągnąć, była legislacja podatku VAT od darowizn żywnościowych. Chyba wszyscy pamiętamy sytuację piekarza, który został ukarany za przekazywanie chleba ubogim. Nam tę kartę w historii udało się odwrócić. Udało się zmienić prawo, mimo że nie było zgodne z dyrektywą unijną. Co więcej! Inne europejskie państwa zaczęły naszą ustawę kopiować.

W takim razie życzę Tobie i Wam, żebyście jak najczęściej wykuwali tak znakomite osiągnięcia! 

Dzięki!

 

Tekst pochodzi z raportu: “Challenge Marketing. Mechanizmy, które pozwalają przetrwać”. Możesz pobrać całą publikację za darmo, korzystając z tego linka: https://www.phenomen.studio/raport.

Umów się na bezpłatne spotkanie online i zobacz jak możemy Ci pomóc

Zadzwoń na

+ 48 662 547 264
Formularz kontaktowy

Wyślij wiadomość